Dwa
razy więcej niż w zeszłym roku amatorów krotoszyńskiego beretu pojawiło się na
płycie stadionu.
Długo nie do pobicia był wynik burmistrza Krotoszyna, Juliana Joksia, który sporo
trenował i rzucił
beret na odległość 25,06 m.

|
W młodej dyscyplinie sportu, jaką jest rzut beretem,
chodzi nie tylko o to, by to znane wszystkim
śmiertelnikom nakrycie głowy, upadło jak najdalej,
ale także o zachowanie pięknego stylu. I choć nie
są przyznawane nagrody za szczególnie oryginalny
styl, to każdy beretomiotacz może się takowym
pochwalić. A bywają najprzeróżniejsze: z rozbiegu,
z miejsca, na bociana (tzn. na jednej nodze),
z podskokiem i bez, spokojnie i energicznie; można
też stylem, który polega na celowaniu w kamerzystę.
W berecie chodzi o jeszcze jedno: żeby antenka
specjalnego beretu, przechowywanego w sejfie,
odwróciła się do słońca, a nie chowała w trawę.
|
Z powyższego widać, że
beretomiotanie nie jest wcale najłatwiejszą dyscypliną sportu, za to jest
niewątpliwie jedną z ciekawszych. Beretem rzucić może każdy, od niemowlaka (o ile
poradzi sobie
z uniesieniem) do staruszka w wieku lat 150. Na dodatek historia pokazała, że bez
żadnego treningu
można zostać nie tylko mistrzem świata, ale też być wpisanym do księgi rekrodów
Guinessa.
Do księgi tego
słynnego pana nie trafi jednak
nazwisko zwycięzcy tegorocznych, czwartych
już Mistrzostw Świata w Rzucie Beretem.
Został nim Łukasz Plewa, który wyrzucił
słynne w całym kraju nakrycie głowy na
odległość 27,57 m. Duża w tym "zasługa"
wiatru, że rekord należący do ubiegłorocznego
mistrza, Andrzeja Kuszczyńskiego 33,23 m,
nie został pobity (nota bene - mistrz odpadł już
w eliminacjach, gdy dwa razy beret spadł
antenką w trawę). Nie do końca potwierdza się
teza, jakoby beret preferował panów w średnim
wieku. Łukasz jest młodą osobą i - co szcze-
gólnie cieszy - pochodzi z Krotoszyna.
Odjechał (odszedł) do domu z torbą nagród
i dziesięcioma tysiącami złotych... w jednym
banknocie - starym. |

|
Nagrody przyznano także
najlepiej rzucającej kobiecie (znów nie do pobicia była ubiegłoroczna
zwyciężczyni, Peruwianka Lus Castillo) oraz najmłodszemu uczestnikowi, pięcioletniemu
Patrykowi.
W towarzyszących Folkowi mistrzostwom wzięła udział naprawdę rekordowa ilość
zawodników: 126.
To dlatego w eliminacjach rzucano tylko dwa razy (finałowa dziesiątka już trzy razy).

|
Wśród startujących znaleźli się zawodnicy
z całego kraju
i świata - Peru i Francji. A wszystko po to, żeby bereciarstwo
mogło się stać dyscypliną olimpijską.
Poćwiczyć rzut nie jest trudno, bereciarze zmagają się na
eliminacjach w miastach naszego powiatu i nie tylko.
Prawdziwymi beretami rzuca się jednak tylko w Krotoszynie -
bereciarskim zagłębiu. Z beretu nasze miasto słynie. |
(neta)
 |