Rekordowa liczba - około 10 tysięcy osób
- bawiło się na tegorocznym VI festiwalu folkowym w Krotoszynie,
który odbywał się w miniony weekend. Impreza - choć powoli - cały czas się rozwija,
zdobywając coraz
więcej sympatyków. Władze miasta planują dalej inwestować w jej rozwój.
Na polu namiotowym nocowało podczas Folk Festu blisko 2 tysiące
fanów folka. Tradycyjnie większość festiwalowej publiczności
stanowią mieszkańcy Krotoszyna i okolic, którzy tłumnie i całymi
rodzinami przybywają na Błonia, oraz miłośnicy folka z Kalisza
i Ostrowa.
Dla nich przygotowano występy aż 73 zespołów (krajowych oraz
zagranicznych), które stawiły się w komplecie z wyjątkiem jednej
z niedzielnych gwiazd - Kwartetu Jorgi. Za to niespodziewanie
zaśpiewała w Krotoszynie Ola Kiełb-Szawuła, która przybyła na
folkowisko z nowym zespołem - flecistką oraz klawiszowcem. |

|

|
Na szóstej edycji krotoszyńskiego festiwalu pojawiło się trochę
nowinek - np. w pierwszym dniu królowała muzyka bluesowa oraz
reggae. Ponadto zorganizowano drugą - małą scenę, na której
pogrywano już od wczesnego popołudnia. Tam też w niedzielę
z wielkim powodzeniem koncertował bretońsko-irlandzki zespół
,,Roving Laddies''. Muzycy występowali też dzień wcześniej na
głównej scenie. Ponadto wieczorami pochłaniali ogromne ilości piwa
oraz innych specyfików i ochroniarze wielokrotnie interweniować,
by Brytyjczycy nie zrobili sobie jakiejś krzywdy. |
Trochę słabiej wypadł drugi dzień festiwalu i publiczność cokolwiek
narzekała na wykonawców (choć na pewno nie dotyczyło to bardzo
dobrego występu ostatniej kapeli - ,,Wszystkie wschody słońca''.
- W tym roku pozwoliłem sobie troszeczkę poeksperymentować
artystycznie - przyznaje Leszek ,,Tata'' Ziętkiewicz, szef Krotoszyń-
skiego Ośrodka Kultury, inicjator i główny organizator Folk Festu.
Jednak niedzielny koncert wypadł już rewelacyjnie i wszyscy
zapomnieli o gorszym poziomie soboty. Na zakończenie imprezy
wystąpili kubańczycy z formacji ,,Los candelas'', szybko rozgrzewając
całą publiczność gorącymi rytmami Ameryki Łacińskiej. |

|
W tym roku mniej narzekali za to
wegetariańscy fani folka, bo po raz pierwszy na Błoniach można było skosztować
innych bezmięsnych potraw oprócz zapiekanek czy frytek. Jednak po raz kolejny na
festiwal przygotowano zbyt mało
toalet i w kolejce do ustępu czasami trzeba było postać kilkanaście minut.
- Kolejki są, bo przyjechało więcej ludzi -
tłumaczy Julian Jokś - burmistrz miasta i gminy Krotoszyn. - W związku
z tym, opracowaliśmy w tym roku koncepcję zagospodarowania całego terenu Błonia. W
obecnym roku przeznaczyliśmy
40 tysięcy złotych na prace wstępne i w przyszłym roku poprawi się infrastruktura
techniczna. Chcemy dostosować cały
teren do potrzeb takich imprez. Zaczynamy od placów, dróg oraz ubikacji. Dokupiliśmy
już 2,5 hektara gruntu. Jest to
kolejny rok większej popularności festiwalu.
- To był dużo trudniejszy festiwal od poprzednich, bo
działa ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych - zwierzył nam
się Leszek Ziętkiewicz. W efekcie szefowi KOK, w trzecim dniu prawie wysiadł głos od
ciągłego wydawania poleceń
i przekrzykiwania wykonawców.
Daniel Aleksandrzak

|