Logo

VII Festiwal Muzyki Folkowej

FOLK-FEST - Krotoszyn '99

23 -25 lipca 1999 r. (piątek - niedziela)

Tu obejrzysz szczegółowy program imprezy

"Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi są drzwi" - te słowa Wiliama Blakego były mottem tegorocz-
nej, siódmej już edycji festiwalu muzyki folkowej Folk-Fest-Netia '99. Jak co roku odbył się on w ostatni weekend
lipca na krotoszyńskich Błoniach, gdzie przez trzy dni i noce nieustannie trwała folkowa zabawa.

Muzyka

Najważniejszą sprawą jest muzyka, której w tym roku
było bardzo dużo. Zróżnicowane gatunki, nowatorskie
interpretacje, artyści z różnych stron Polski i świata, to
krótka charakterystyka tegorocznej oprawy muzycznej.
Pierwszy dzień festiwalu upłynął w rytmie reagge, przy
dźwiękach takich zespołów jak Jaffia Namuel, Biafra,
Raggattack, Bakshish, Habakuk, Rebels i dobrze
znanej Naturze. Niewątpliwie największą gwiazdą tego
wieczoru był duet greckiego wykonawcy Jorgosa
Skoliasa z Bronisławem Dużym.

Cudowny, chociaż bardzo tajemniczy i niedgadnięty wokal Jorgosa, w połączeniu z akompaniamentem puzonu
Bronka, dały efekt, dzięki któremu mimo bardzo późnej pory wytworzyła się wspaniała atmosfera. Na zakończenie
tego dnia wystąpił Sound System Forward, czyli muzyczne mixy. Przy tych dźwiękach powitano nowy dzień.


W sobotę wystąpili:
Green Grass, The Bumpers, Bal Kuzest,
Sierra Manta, Conors Band, Blue Appels, Skippers ze swoim
nowym programem oraz gwiazdy wieczoru - Jak Wolność to
Wolność, Open Folk. Pojawił się również Rivendelz muzycznym
przedstawieniem, które przeniosło się na małą scenę, gdzie
zabawa trwała do białego rana.


Ostatni dzień to:
Chudoba, Kwartet Jorgi, Plebania, Tamtam
Project, Kryvi, Actus i Dziani (syn gwiazdora cygańskiej
piosenki Don Wasyla). Ta wybuchowa mieszanka cygańskiego
folku najwyraźniej trafiła w gusta krotoszyńskiej publiczności.
Na zakończenie festiwalu wystąpiła międzynarodowa formacja
Uniwersal Supersesion.


Organizatorzy


Organizatorem imprezy był jak zwykle Krotoszynski
Ośrodek Kultury, przy współpracy Urzędu Miasta
i Gminy oraz Netii, głównego sponsora festiwalu.
Podobnie jak przez sześć poprzednich lat ojcem
Folk-Festu był Leszek Ziętkiewicz, dyrektor KOK-u.

Impreza ta nie mogła by się odbyć, gdyby nie pomoc
Posterunku energetycznego, medyków z Cer-Medicu,
Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkanio-
wej, Straży Pożarnej i Straży Miejskiej oraz Policji.



Służby specjalne


Tak właśnie określić można tych, którzy pilnowali porządku.
Oczywiście chodzi tu o stojących i siedzących przed sceną
ochroniarzy Grzegorza Zielińskiego, o pilnujących pola
ochroniarzy z agencji "Wiking", o policjantach, których poza
tylnym parkingiem ciężko było ujrzeć, o miejskich strażnikach
przechadzających się czasem wzdłuż stoisk. Postawa
niektórych z nich pozostawia wiele do życzenia.

Do służb specjalnych zaliczyć też można Straż Ochrony
Przyrody "Sokół", która dzielnie walczyła ze stertą plastików,
puszek i papierów.


Publiczność

Tegoroczny Folk-Fest zgromadził największą jak do tej
pory publiczność i choć trudno to określić, to podczas
trzech dni trwania imprezy przewinęło się tu kilka
tysięcy osób. Na samym polu namiotowym zakwa-
terowało się ponad tysiąc.

Nagłośnienie
Nagłaśnianie imprezy przypadło jak zwykle firmie Fotis
Sound z Poznania, ktora również w tym roku doskonale
wywiązała się ze swojego zadania.

Wpadki
Oczywiście bez wpadek nie mogło się obyć, a za największą można
uznać ponad godzinną przerwę podczas piątkowego koncertu.
Powodem byla awaria prądu. Na szczęscie szybka interwewncja
pomogła zwalczyć ten problem (prąd przyniesiono w wiaderkach),
a koncert w spokoju i bez dalszych niespodzianek dobiegł końca.

Sponsorzy
Oczywiście bez nich nie mógłby się odbyć ten Festiwal. Głównym
sponsorem była Netia Telekom SA, a także PTE Epoka. Po kilka
ładnych złotych dołożyło wiele innych firm, których nie sposób
wymienić, a którym należą się duże podziękowania za tak udaną
i wspaniałą imprezę.

Podsumowanie
Trzy dni i trzy noce nieustającej zabawy, sztuczne ognie, płomien
świec rozdawanych oblegającej scenę publiczności, prawie 30
zespołów, dwie sceny oraz tysiące litrów wypitego piwa, to krótkie
podsumowanie tej wspaniałej imprezy, która co roku dużymi literami
wpisuje się w historię Krotoszyna.


Folk-Fest pod namiotem

"Tanie a nie drogie pole namiotowe" czytaliśmy na dole programu tegorocznego festiwalu Folk-Fest-Netia.
Rzeczywiście - za dobę płaciło się jedyne 3 złote.
Czwarty już raz nad namiotowym polem czuwała ekipa Marka Talarczyka. Na początku byli to harcerze.
Po pierwszym razie (będącym niejako "na próbę"), było już wiadomo, jakie są warunki i co trzeba zrobić
w przyszłości, tak więc już następnego lata polem zajęli się nie tylko harcerze, lecz także osoby z sulmierzyckiej
Fundacji Ochrony Zabytków. Harcerze bowiem (głównie w wieku 12-14 lat) zajmowali się porządkowaniem
otoczenia (sprzątanie), osoby starsze natomiast pojęły próbę utrzymania ogólnego porządku. Mowa tu o "próbie",
gdyż do tej jeszcze pory nie udaje się utrzymać w ryzach mieszkańców pola. Przykładem może być rok ubiegły,
gdzie z ok. 100 mb siatki ogrodzeniowej do powtórnego użytku nadało się jedynie 10%, a tym razem już
w niedzielę rano zniszczenie ogrodzenia można było ocenić na ok. 40%.

Fundacja w miarę możliwości stara się zapewnić godziwe
warunki bytu osobom mieszkającym na polu. Na początku
doprowadzono tam wodę, tzw. harcerskie krany, woda nie
miała jednak odpływu i po jakimś czasie następowało
samozatapianie namiotów. W roku ubiegłym wybudowano
więc szambo. Jeśli chodzi o sanitariaty - przyjezdni
korzystać mogą z tych przy OSiR-ze (wyremontowanych
w tym roku), jest też okazja wzięcia prysznica (za niewiel-
ką odpłatnością), w budynku OSiR w głębi stadionu
wyznaczone są bowiem dużury. Niektórzy mają pretensje
co do faktu brania pieniędzy za WC i prysznic, Marek
Talarczyk twierdzi jednak, iż to za co się płaci, jest
bardziej szanowane, poza tym pieniądze te zmniejszają
nieco koszty utrzymania tych obiektów.

Szacunkowo stwierdzić można, że w tym roku na polu namiotowym mieszkało nieco ponad 700 osób -
w rejestrze meldunkowym widniało ok. 1000, jednakże niektóre nazwiska powtarzały się (nie wiedząc czemu).
Każdy musiał się zameldować: przedstawić dokument tożsamości, zapoznać się z regulaminem, uiścić opłatę
i pobrać kartę meldunkową (przebywanie na polu bez karty groziło karą 50 zł). Czynności te trochę trwały, tak
więc w piątek w kolejce stało się nawet dwie godziny. Postanowienia regulaminu mogły być egzekwowane przez
obsługę pola i ochronę. W tym roku z ramienia Fundacji pracowało tu łącznie 20 osób, ochroną zajmowała się
agencja "Wiking". Marek Talarczyk zdaje sobie sprawę, że tak funkcjonujące pole namiotowe nie ma większego
sensu, kiedy tak naprawdę nie można jego mieszkańcom zagwarantować bezpieczeństwa. Fundacja chciałaby
zająć się wybudowaniem pola z prawdziwego zdarzenia, ze stałym ogroedzeniem i całym zapleczem sanitarnym.
Wszystko jednak zależy od władz miasta. Zdaniem p. Talarczyka nieprawdą jest, iż takie pole wykorzystywane
byłoby tylko raz w roku. Na Błoniach bowiem odbywają się też inne imprezy (np. zlot motocykli), można byłoby
również organizować tu krótkie turnusy wakacyjne dla dzieci. Jeśliby więc samorządowcy wyrazili chęć na takie
pole, umowę możnaby spisać już w najbliższym czasie, budowę rozpocząć jeszcze w tym roku i podczas
następnego festiwalu folkfestowicze mieszkaliby w godziwych warunkach. (em)

Koniec świata odwołano

23 lipca przypadał w piątek - pierwszy dzień folkowego festiwalu w Krotoszynie. Kto uważnie czytał program
Folk-Festu zauważył, iż "Koniec świata" wpleciony został w imprezy towarzyszące. Być może pewnymi
oznakami zbliżającej się Apokalipsy na Błoniach były zapadające co jakiś czas ciemności. Jednakże mimo,
iż wstęp miał być wolny, to okazało się, że była to jedyna biletowana impreza tego weekendu - a ponieważ nikt
nie był chętny za tę "przyjemność" zapłacić, koniec świata odwołano.

 

Strona główna